Wytrzymałe lornetki dla terenowców

Amatorzy mogą być bardzo aktywni w czasie wolnym ale poza nim, lornetka spędza swój żywot zawieszona na przysłowiowym kołku. Osoby profesjonalnie zajmujace sie ptakami spędzają w terenie ogrom czasu. Dla mnie wyznacznikiem profesjonalnego ornitologa jest wychodzenie w teren również poza weekendem, czyli częściej niż 3 razy w tygodniu w sezonie lęgowym, czyli wiecej niż 120 razy w roku. W praktyce, zawodowcy są w terenie codziennie od kwietnia do czerwca. Tak częste prowadzenie obserwacji oznacza, że osoba taka wychodzi w teren niezależnie od dnia tygodnia i pogody, a zatem dostosowuje swoja aktywność do optimum wykrywalności ptaków. Osoby takie często zarabiają swoimi wizytami w terenie na życie czy to prowadząc badania, patrolując teren, oprowadzając wyprawy czy wykonując inwentarzyzacje. W takiej sytuacji lornetka staje się narzedziem pracy, co z jednej strony wymusza zainwestowanie w jakość tegoż narzędzia, z drugiej zaś stawia wysokie oczekiwania co do kultury pracy i wytrzymałości.

Przedstawione tu lornetki nie należą ani do szczegolnie tanich ani do wybitnych optycznie – można kupić lepszy obraz za niższą cenę – polecam artykuł o lornetkach optymalnych. Łaczą je jednak dwie wspólne cechy: wszystkie są zoptymalizowane pod względem jakości mechanicznej i odporności terenowej oraz wszystkie należą do marek europejskich, historycznie wywodzących się z rynku militarnego, a później łowieckiego. Wybrałem je, bo łączy je wspolna cecha odporności na zniszczenie. Są to zatem dobre lornetki do rzucania i pomiatania, wystawienia na ryzyko uszkodzenia, zatopienia czy zgubienia. Polecam je osobom, które wiedzą, ile już lornetek zniszczyły, a kolejną chciałyby kupić na dłużej. To są po prostu naturalne odpowiedzi na pytanie “co zamiast Vortex Viper HD”, jeśli chcemy mieć gwarancję znakomitego wykonania i trwałości. Oczywiście lornetki z najwyższej półki też cechuje duża odporność terenowa. Jednak kupując sprzęt do intensywnego użytku powinniśmy być przygotowani do zakupu następnej, takiej samej, w razie utraty pierwszej, bez konieczności zrujnowania się. W takiej sytuacji warto zaplanować budżet jako połowę ceny lunety. Wychodzi mi zatem od 2 do 4 tysięcy. Wybrałem więc cztery niemieckie (w pewnym uproszczeniu) lornetki – lornetki dla terenowych rzezaczy. Wszystkie są solidne, a różnica w cenie jest w ich przypadku dość dobrym odzwierciedleniem jakości obrazu.

Steiner (1 300 – 7 100)

Na swoją reputację producenta lornetek niezniszczalnych ta bawarska firma pracowała przez lata. Słynie choćby z tego, że naturalnie ulatniający się z lornetki azot można w nich zastąpić nowym przez odpowiednie zawory. Zaczynam więc od tej jedynej stuprocentowo niemieckiej lornetki w tym zestawieniu. Steiner oferuje szereg lornetek o poszukiwanych przez ornitologów parametrach. Najtańszą sensowną opcją jest Steiner Wildlife Pro 8×30, jedyna niemiecka lornetka za 1300zł. To klasyczna konstrukcja z pryzmatami porro, a zatem dająca wysoką jakość obrazu za umiarkowaną cenę, kosztem ergonomii. Ma centralną śrubę ostrości i zapakowana jest w pancerną obudowę. Jakość obrazu jest dość wysoka jak na tą cenę ale na kolana nie powala: pole widzenia umiarkowane, skorygowane w stopniu przyzwoitym. Aberracja chromatyczna niska, obraz przyzwoicie biały, jasność co najmniej dobra. Lornetka ta ulegnie w porównaniu nawet z Vixen New Foresta, że o Nikon Monarch 7 nawet nie wspomnę: Wildlife Pro ma znacznie mniejsze pole, jego brzegi nie są też wcale idealnie ostre. To za co tu płacimy, to możliwość rzucania lornetką, zagrzebania jej w piasku lub upuszczenia w błocie, a po otrzepaniu dalszego używania jeszcze przez kilkadziesiąt lat…

Dla osób z budżetem ponad dwa tysiące i miłośników dachówek, Steiner przygotował ich całą rzeszę, tak, że trudno się wręcz zorientować czym się różnią. Podobne jakościowo i cenowo są opancerzone Ranger Xtreme (poprzednio Pro) skierowany do myśliwych i bardziej odchudzone Skyhawke do ornitologów. Cecha obydwu jest nadspodziewanie dobra transmisja jak na tą klasę cenową, co znaczy, że jest po prostu jasno. Steiner lornetek ciemnych nie robi. Niestety robi lornetki ze sporą aberracja chromatyczną i właśnie te dwie są nią poważnie obciążone. W centrum jest jeszcze nieźle ale na brzegach jest po prostu wyraźna. Skyhawke są do tego nieco ostrzejsze na brzegach, gdy zaś Rangery mają znaczne niesotrości. Co ciekawe, one obie dają dość biały obraz. To znaczy, gdy porównamy ze znacznie droższymi konstrukcjami, okaże się że jest jednak już kremowo, ale tylko nieznacznie. Są to więc z pewnością lornetki nowej generacji. Jak widać z tego opisu, lornetki są przeznaczone do obserwacji w słabym świetle lub w nocy – wtedy jasność jest najważniejsza, a aberracja chromatyczna nie odgrywa roli. W słoneczny dzień osoba na AC wyczulona, nie zniesie obserwacji przez taką lornetką. Czy wspominałem juz o tym, że wytrzymają wszystko…

Lornetkami flagowymi Steinera są: Wildlife XP (wcześniej Nighthunter XP, Discovery). To jedne z najstarszych lornetek z otwartym mostkiem na rynku. Wystarczy wziąć je do ręki by poczuć niedostępną nigdzie (!) indziej jakość wykonania. Występują w wersji 10×44 i 8×44.  Szkła i powłoki są absolutnie najwyższej klasy, jeszcze tylko Fujinon i Wielka Czwórka oferują podobne. Należą do absolutnej czołówki pod względem jasności. Do tego mają lepsze od konkurencji źrenice wyjściowe i znakomite pola widzenia. Starsze modele Discovery i Nighthunter dają wyraźnie żółtawy obraz, można je jednak kupić o kilka tysięcy taniej niż najnowszy Wildlife. Przy cenie ok. 5000zł są niezwykle atrakcyjnym zakupem.

Meopta Meostar (2 500 – 3 500)

Meopta Meostar 15x56

Meopta to czeska marka o dlugich tradycjach. Jak Polska miała PZO tak i Czesi mieli Meoptę… Jako jedna z nielicznych firm optycznych z demoludów przez transformację przeszła jednak obronną ręką. Flagowa optyka Meostar jest wciąż tam produkowana. Ostatnio firma uruchomiłą również produkcję optyki w USA, to stamtąd pochodzą tańsze instrumenty serii MeoPro HD, o których może napiszę niebawem. W Europie, jakością wykonania i obrazu Meopta skutecznie konkuruje z niemieckimi markami, stąd jej miejsce w tym rankingu.

Meostar to konserwatywna, obszerna seria, w której oferowane są wszelkie parametry o jakich jesteśmy w stanie pomyśleć: 8/10×32, 7/8/10×42, 10/12×50, 8/15×56. Głównymi cechami wyróżniającymi Meostar są pancerna konstrukcja i zółtawy obraz. Jeśli chodzi o  terenową wytrzymałość to trzymając lornetkę w ręku widzimy i czujemy, że Czesi starali się zbudować tanią, a niezniszczalną lornetkę. Obudowa jest wykonana ze stopów aluminium, pokrytego grubą twardą, wysokiej jakości gumą. Niestety owo pokrycie jest nieciągłe, tzn. na korpusie występuje linia złączania, gdzie dwa brzegi gumy przylegają do siebie. Całość jest dobrze spasowana i sklejona ale tego typu rozwiązania nie są zbyt estetyczne ani dłużej stosowane w lornetkach tej klasy. Na wyraźne podkreślenia zasługuje jakość mechaniczna całej lornetki, a zwłaszcza śruba ostrości i muszle oczne. Chodzą one ze sporym oporem i wyróżniają się dużą jednostajnością i kulturą pracy, zwykle nieosiągalnymi w lornetkach tej klasy. Muszle oczne są bardzo podobne do tych znanych z lornetek Swarovski, tzn. są niejako zintegrowane z korpusem, a nie nałożone na okular jak w większości lornetek. Oznacza to lepszą estetykę i ergonomię, mniejszą podatność na usterki. Mechanika to jeden z najmocniejszych punktów tej lornetki.

Jak już wspominałem, Meostar dają dość żółty obraz. Nowsze modele o małej źrenicy wyjściowej robione są obecnie w technologii HD, co przekłada się na nieco lepszą jakość obrazu zauważalną w bezpośrednim porównaniu. Wcale jednak nie zniechęcam do modeli starszych, o większej źrenicy, bo kompensują ów brak HD większymi obiektywami. Klasyczna Meostar 10×50 jest moim zadniem jedną z najciekawszych. Ten stopień zażółcenia jest coraz rzadziej akceptowany we współczesnych lornetkach i Meostar można porównać pod tym względem do Zeiss Victory FL, Leica Trinovid BN i trochę mniej żółtego ma Nikon HGL. To najpoważniejszy minus tej konstrukcji, bo ma też negatywne przełożenie na jasność o zmroku. Co ciekawe, nowsze i tańsze modele MeoPro HD produkowane od niedawna w USA nie wykazują tego “zółtego problemu”, pozostają jednak wciąż mniej jasne od MeoStar. Plusem zastosowania tego typu optyki jest za to znakomita redukcja aberracji chromatycznej. Pod tym względem Meostar wyróżniają się bardzo pozytywnie na tle całej opisanej tutaj konkurencji. Tylko najdroższe Steinery mogą się z nimi równać. Czesi zadbali też o pola widzenia, jako jedyni będąc w stanie zaoferować przyjemne pole ponad 60 stopni w lornetce 8×42. A te właśnie lornetki powinny być najczęściej wybierane właśnie przez specjalistów. Kolejnym atutem jest szerokie spektrum parametrów. Zawodowi terenowcy potrzebujący dobrej pracy w słabym świetle mogą kupić instrumenty o nietypowych już dziś parametrach, większej źrenicy wyjściowej, jak 7×42. Moim zdaniem to powoduje, że jest to idealna lornetka do lasu i na sowy. Oczywiście przy długodystansowych obserwacjach nocnych, np.  w terenie otwartym, 10×50/56 będzie jeszcze lepsza.

Kahles Helia (3 600)

Większość obserwatorów ptaków zapewne nie słyszało nigdy o lornetkach austriackiej firmy Kahles. Ja miałem je w ręce zaledwie dwa razy. Firma ta oferuje obecnie tylko dwa modele: 8×42 i 10×42. Latem 2018 stanie sie dostepny jeszcze najnowszy model 8×56. Wyróżniają się małą masą, brązową obudową i zbudowane są w oparciu o konstrukcję otwartych mostków. Ten brązowy kolor jest jak dla mnie dość kontrowersyjnym posunięciem, jednak lornetka jest oferowana wraz ze skórzano-filcowanymi akcesoriami: paskiem, pokrywą na okulary i pokrowcem, co razem współgra dając bardzo rustykalny produkt.

Lornetka jest jednolicie pokryta dość grubą i dobrej jakości gumą i daje wrażenie bardzo solidnego produktu. Guma ta nie jest chropowata ale też nie ślizga się w rękach; nie ma łączeń i najwyraźniej pomyślano o niej w taki sposób, żeby łatwo było lornetkę umyć. Mechanicznie chodzi również bez zarzutu, mimo, że wykorzystuje typowe dla współczesnych lornetek metalowe muszle oczne pokryte miękka gumą. Trudno mi się wypowiedzieć na temat trwałości terenowej tego rozwiązania od razu jednak widać , że Meopta i Steiner zadbali bardziej o ten aspekt.

Jeśli chodzi o jakośc obrazu to właśnie do nich Helia jest bardzo zbliżona. Obraz jest nieco tylko ocieplony, za to wyraźnie jaśniejszy. Niestety owocuje to też wyraźnie widoczną aberracją chromatyczną w centrum i na brzegach. Jest znacznie lepiej niż w Steiner Ranger, zaś wyraźnie gorzej niż w Meostar, a nawet Zeiss Conquest HD. Mamy więc jeszcze jaśniejszą lornetkę do obserwacji nocnych niż Meopta, solidne wykonanie i lekka konstrukcję. Niestety jedynie dwa parametry do wyboru: dzienną 10×42 i zmierzchową 8×42, przy czym tylko 10×42 ma przyzwoite pola widzenia ponad 60 stopni. Wersja 8×42 z polem 50 stopni znajduje się znacznie poniżej poziomu oferowanego u konkurencji. Rowniez nowosc, 8×56 bedzie miala przyzwoite dla zrenicy wyjsciowej 7mm pole widzenia 56 stopni. Moim zdaniem Meopta jest najciekawszą ofertą dla ptasiarza jednak otwarte mostki, lżejsza konstrukcja Kahles, daje produkt znacznie bardziej poręczny. W slabym swietle, jaśniejszy obraz będzie też dla wielu osób atrakcyjniejszy. Gwarancja to niestety tylko 10 lat, wątpię jednak by w ogóle udało się tą lornetkę zniszczyć bez dużego wysiłku.

Zeiss Conquest HD (4 000)

 

Na koniec zostawiłem skromnego i niepozornego Zeissa. To odnowione lornetki budżetowej serii dla profesjonalistów. Obecnie w ofercie tego producenta są jeszczedwa razy tańsze Zeiss Terra dla turystów. Oryginalny Zeiss Conquest był oficjalnie robiony na Węgrzech, najnowszy HD ma już etykietę “Made in Germany”. Moim zdaniem to tylko chwyt księgowy, bo w międzyczasie zmieniły się regulacje i dziś już 30% produktu wytwarzane w Niemczech wystarczy, by na taką etykietę zasłużyć. To było oczywiście kluczowe posunięcie dla gospodarki krajów naszej części Europy, bo umożliwiło niemieckim firmom przeniesienie produkcji na wschód. Tak się przecież stało z Volkswagenem, Audi i Mercedesem. Piszę o tym żeby podkreślić, że nie sama etykieta ale jakość tego produktu zasługuje na uwagę. Nowy Conquest HD jest pod każdym względem wyraźnie lepszy od starego: bardziej kompaktowy, wykonany z lepszych materiałów i lepszy optycznie. Jak to zwykle w takich korporacjach bywa,  konstruktorzy starali się stworzyć produkt porządny i trwały ale tak by nie zagrozić flagowej linii Victory. Moim zdaniem Conquest HD jest wyraźnie gorszy od Victory FL, jednak większość użytkowników uważa go za bardzo porównywalny, tak że rzadko się zdarza by ptasiarz wziął tę lornetkę do ręki i był niezadowolony. Mamy tu po prostu bardzo zoptymalizowane własności: rozmiary, parametry, obudowę i obraz.

Zeiss oferuje szerokie spektrum parametrów: 8/10×32, 8/10×42, 8/10/15×56. Lornetki 32mm są bardzo kompaktowe, mogą konkurować z małymi spopularyzowanymi ostatnio 8×30. Wyróżniają się za to ogromnym polem widzenia. Standardowe 10×42 również mają najlepsze dostępne pola widzenia, nieco gorsze w 8×42, a do zastosowań niszowych oferowane są modele 56mm. O ile w segmencie 42mm Zeiss ma wielu konkurentów i mamy z czego wybierać, to waśnie pozostałe parametry są unikatowe i proponuje zwrócić na nie uwagę: 32mm dla ornitologa-turysty, 10×56 dla obserwatorów nocnych no i 15×56 znakomita lornetka do mobilnych obserwacji dalekiego zasięgu.

Jeśli chodzi o obraz to Conquest HD ma najbielszy ton spośród wszystkich tu zaproponowanych. Duże pola widzenia okupione zostały niestety gorszą korekcją wad optycznych na brzegach. Pod tym względem Meostar i Helia wypadaja znacznie lepiej, Steiner Ranger jest jednak dużo gorszy. Aberracja chromatyczna w Conquestach HD jest niestety obecna ale tylko poza szeroko pojętym centrum pola, przeszkadza więc mało w obserwacji, a samo pole ułatwia odnalezienie ptaka. Zeiss Conquest HD to lornetki optymalne dla terenowców. Wypadają gorzej pod względem obrazu od modeli japońskich, jak choćby Kowa Genesis czy Nikon Monarch HG ale pod względem mechanicznym wzbudzają jednak większe zaufanie. To z pewnością wzorcowe modele dla terenowców, od których warto zacząć poszukiwania lornetki dla siebie.

Posted in Lornetki, Sprzęt and tagged , , , , , , , , , , , , , , .

One Comment

  1. Cześć!
    Od 4 lat jestem zadowolonym posiadaczem Zeissa Conquest HD 10×42. Lornetkę kupiłem jako nową, nieużywaną, a wcześniej przez 6 lat używałem Vortex Crossfire 10×42. Po kilku latach przyszła pora na wymianę sprzętu „na coś lepszego” – w Vortexie zaczęła mi przeszkadzać mocno zauważalna AC (choć mam tę lornetkę nadal, jako „rezerwową”). Główne założenia, jakie miałem przed wymianą sprzętu, to po pierwsze – wytrzymałość, po drugie – jak najlepszy stosunek jakości obrazu do ceny. Chciałem lornetkę z dobrą jakością obrazu, która też nie zrujnuje mojej kieszeni i najważniejsze – możliwie jak najwytrzymalszą, bowiem miała być używana w terenie powyżej 100 dni/rok. Wybór padł na Zeiss Conquest HD 10×42, ponieważ czytając opinie, znalazłem bardzo dużo pochlebnych zdań nt. jakości obrazu w tej lornetce. Jednak co mnie przekonało w swoim wyborze, to jego wytrzymałość. Może kupiłbym coś innego albo się dłużej zastanawiał, ale w jednym z krajowych punktów dystrybucji tej firmy ogłoszono „świąteczną promocję”, i Conquest HD był tańczy o 600 zł – wtedy już się nie zastanawiałem. Ale dlaczego akurat ten Zeiss? Potrzebowałem lornetki do codziennej pracy w terenie, krótko mówiąc, chodziło mi o typowego „woła roboczego”. I Zeiss się w tej roli doskonale sprawdził! Po czterech latach bardzo intensywnego użytkowania (coś około 1000 dni w terenie) lornetka nadal cechuje się taką samą jakością, jak podczas pierwszego użycia. Pole widzenia jest doskonałe, bardzo dobrze udaje się dzięki niemu odnajdywać ptaki na jednolitym tle (np. na wodzie, czy na polach). Aberracja chromatyczna jest obecna, ale tylko na granicy pola, co zupełnie nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu. Lornetka jest w całości pokryta grubą, czarną gumą, bardzo przyjemną w dotyku i, co mnie mile zaskoczyło, bardzo odporna na zadrapania przez np. gałęzie. Pokrętło ostrości działa bez zarzutów – nadal płynnie, choć z wyczuwalnym oporem (co akurat mi osobiście odpowiada, ponieważ samoczynnie nie ma mowy o zmianie ostrości). Na muszlach ocznych są zauważalne wytarcia gumy od łuków brwiowych. Ale przede wszystkim – po czterech intensywnych latach w terenie mogę potwierdzić, że nadal podziwiam jej wytrzymałość. Parę razy lornetka upadła mi na ziemię, raz spadła z przeszło 2 m na beton – jedyne, co się stało to niewielkie zadrapania obudowy, optyka nienaruszona, żadnego rozdwojenia obrazu, przesunięć, straty jakości. Kiedyś zapomniałem jej zdjąć z dachu auta – przypomniałem sobie o niej, gdy zacząłem hamować na szutrowej drodze i zauważyłem, jak przeleciała przez przednią szybę i pokoziołkowała jeszcze kilka metrów… Pomyślałem, że to już jest jej koniec, ale wziąłem do ręki, otrzepałem z kurzu, spojrzałem – i się mocno zdziwiłem! Poza zadrapaniami gumowej obudowy ŻADNYCH uszkodzeń! Wtedy wiedziałem, że promujący ten model filmik Zeissa wcale nie był aż tak przekoloryzowany.
    Podsumowując, polecam ten model wszystkim aktywnym terenowcom, którym zależy na wytrzymałej i dobrej optycznie lornetce, która nie zrujnuje kieszeni!

Dodaj komentarz